czwartek, 9 marca 2017

Jak zwiększyć swoją kreatywność?

Każdy chyba wie czym jest kreatywność i na czym polega. Nie jest to jednak takie oczywiste. 
Jesteśmy gotowi do tworzenia, analizowania i szukania nowych rozwiązań. W kreatywności o to przecież chodzi. Jednak niektórzy uważają, że kreatywność to też pomysły bezsensowne. Tylko czy w kreatywności chodzi o ilość czy o jakość?


Kreatywny czyli jaki ? Twórczy ? Czym więc jest twórcze myślenie?
Twórcze myślenie to proces umysłowy pociągający za sobą powstawanie nowych idei, koncepcji lub powiązań z istniejącymi już ideami i koncepcjami.
Jesteśmy kreatywni nawet jeśli inspirujemy się pomysłami innych. Awangardowi artyści też przecież opierali się na dziełach swoich poprzedników. 
Kreatywni możemy być w każdej dziedzinie, nie tylko w sztuce. Każdy z nas ma jednak kreatywność rozwiniętą w innym stopniu. 


Wszystko zależy od tego, czy nasza kreatywność nie zostanie zablokowana. 
W szkole uczono nas myślenia wedle "klucza". W pracy wszelkie popełnione błędy związane z naszymi pomysłami nie są nagradzane lecz karane. Więc po co być kreatywnym ? Lepiej bezpiecznie działać wedle schematu.
Kreatywność może być niszczona przez atmosferę, krytykę ... Jest wiele czynników. Wbrew pozorom kreatywność zabija też praca grupowa. 
Ludzie w grupie często tłumią swoje pomysły, ulegają wpływowi grupy. 
Jest to tak zwana autocenzura. Niszczymy własne opinie na rzecz opinii większości. 


Tak więc, jak zwiększyć naszą kreatywność ? 

Najpierw warto znaleźć przyczynę jej ograniczenia. Jeśli sami przyjmniemy, że nie jesteśmy kreatywni, to nic i nikt nie będzie miał wpływu na nasz rozwój. 
To właśnie nasza samokrytyka może działać na nas destrukcyjnie. 
Dobrym sposobem jest wykonywanie zadań zmuszających nasz mózg do myślenia. Ważne, żeby nie stawiać sobie zbyt wysokiej poprzeczki. Samorozwój w tym przypadku ma być zabawą, nie rywalizacją. 



W przypadku pobudzenia kreatywności dobrą metodą jest burza mózgu. Znana jest też metoda Edwarda de Bono, metoda sześciu kapeluszy. Polega ona na spojrzeniu na problem z sześciu różnych perspektyw (emocje, fakty, podejście optymistyczne i pesymistyczne).
Jednak nic tak nie motywuje do działania jak odpowiednie podejście. Stworzenie sobie odpowiednich warunków pracy, odpowiednie podejście do samego siebie. 
Skoncentrowanie scałej swojej energii na możliwościach, a nie na zagrożeniach i obawach. Pewność siebie w tym wypadku jest bardzo wskazana. 


Kreatywne może być nie tylko malowanie, granie na instrumencie, robienie zdjęć. Kreatywne może być nawet robienie zakupów czy sprzątanie. 
Postrzegajmy siebie jako kreatywnych, a kreatywność sama zadziała.




środa, 1 marca 2017

Retrospektywa ...Damien Hirst.

Wiele już w życiu widziałam i mało co jest w stanie mnie zaskoczyć. Ale ta wystwa wywarła na mnie wrażenia skrajne. Zaskoczenie przeplecione kontrowersją. Do końca nadal nie potrafie zrozumieć co autor miał na myśli. Czym się kierował i jaki miał w tym cel. 

A o kim mowa? Damien Hirst. Angielski artysta awangardowy. Do najbardziej znanych prac Hirsta należy cykl Natural History, w skład którego wchodzą martwe wypreparowane zwierzęta (m.in. krowa, owca i rekin) zanurzone w formalinie i umieszczone w szklanych gablotach. W skład cyklu wchodzi m.in. Fizyczna niemożliwość śmierci w umyśle istoty żyjącej (The Physical Impossibility of Death in the Mind of Someone Living), przedstawiająca żarłacza tygrysiego o długości 14 stóp (ponad 4 m). Została ona sprzedana w 2004 za 8 mln USD. 
 

 Szklana gablota ma dwa na pięć metrów. Ciało rekina złowione zostało w roku 1990 na zlecenie artysty.


Sami musicie określić, czy waszym zdaniem to forma sztuki, czy po prostu chęć zwrócenia uwagi. Sam autor uważa, że chce w ten sposób stworzyć miejsce przyjazne obserwatoriwi. W swej firmie "Science Ltd" zatrudnia 120 osób, które w pocie czoła przyszpilają motyle, malują kropki, zatapiają w formalinie zwierzynę. Hirst, jak wielki kreator, jedynie wyznacza wzory, resztą zajmują się wyrobnicy. Bywa, że przed sprzedażą nie ogląda nawet "swych" dzieł; akceptuje je na podstawie zdjęć przesłanych mu Internetem. "Czy architektowi można zarzucać, że nie buduje domów?" - pyta z rozbrajającą bezczelnością. Ale w innym miejscu przytomnie dodaje: "Czy to jest sztuka? Nie wiem".

Tak więc sztuka czy biznes ?

W 2007 r. Hirst objawił się światu jako autor dzieła niezwykłego, do którego trudno przykładać tradycyjne kryteria artystyczne. To ludzka czaszka szczelnie pokryta 8600 brylantami. Koszt jej przygotowania wyniósł 12 mln funtów, zaś cenę ustalono na 50 mln funtów.


Nazwa rzeźby pochodzi od wypowiedzi matki Hirsta, która oglądając jedną z jego poprzednich prac miała powiedzieć: Na miłość boską, co wymyślisz następnym razem?

"Artysta" słynie też z obrazów przedstawiających układy kolorowych kropek.


Artysta twierdzi, że każda z kropek mieszcząca się na obrazie ma w sobie cząstkę jego oka, ręki i serca. Nie zaprzecza, że obrazy powstały przy pomocy jego asystentów lecz twierdzi, że poza projektowaniem dzieła, kontrolował cały proces ich powstawania a każda z kropek jest namalowana odręcznie.

Kolejny sposób na zysk? Hirst jest autorem niemal 1500 obrazów w kropki, spośród nich 331 trafiło właśnie do galerii Larry’ego Gagosiana w Nowym Jorku, Londynie, Paryżu, Genewie, Rzymie, Atenach, Hong Kongu oraz w Beverly Hills.
Im większa krytyka i zainteresowanie, tym większe zyski. O to właśnie chodzi ... Rozgłos czyni Hirsta artystą. 

Żeby nie było zbyt nudno, że tylko zwierzęta, formalina, czaszka, kropki ... artysta w ogromnej gablocie zaczął układać owady.

Wiadomo, wszystko z czasem się nudzi. Owady zostały więc zamienione na tabletki ...



Wszystkie te formy sztuki nie mają wspólnego odpowiednika. Wygląda na to, że to tylko wymysły artysty, które pod ładnymi nazwami i kolorami kryją hasło "Ludzie kupią wszystko". 

czwartek, 23 lutego 2017

Kolejkoland ...

Zwykłe zakupy mogą być całkiem fajnym doświadczeniem. Spacerując po galerii trafiliśmy na niedużą, ale za to bardzo dopracowaną makietę "Kolejkoland". Miło popatrzeć jak ktoś poświęca swoj czas i pieniądze na realizowanie swoich pasji.  Cała wystawa to powierzchnia około 250 metrów kwadratowych. Jej skala to 1:87. Podzielona została na kilka elementów: mini dworzec kolejowy, kino (filmy o tematyce kolejowej oraz bajki dla dzieci), strefa historyczna oraz plac zabaw dla dzieci w wieku 3-7 lat.
Wystawę możecie oglądać w Radomiu w Centrum Handlowym M1 :) Jest ona czynna do 26 lutego. Oczywiście wstęp darmowy.